Ciekawość na Marsie

Curiosity, bo tak nazywa się łazik skonstruowany przez NASA, właśnie w tym momencie jeździ po powierzchni Marsa i robi zdjęcia. Teraz. Na Marsie! Na INNEJ PLANECIE! :) I regularnie nam te zdjęcia udostępnia. Co bardzo przybliża nas w możliwości przeniesienia się tam i zobaczenia, jak wygląda Czerwona Planeta. Zapraszam na Marsa.

Curiosity znaczy ciekawość

Tę nazwę dla łazika wymyśliła 12-letnia dziewczynka ze stanu Kansas. Trzeba przyznać, że to sprytny i zgrabny sposób opisania tego co kieruje ludźmi, którzy przez prawie dekadę planują, projektują i budują maszynę, którą następnie wysyłają 368 milionów kilometrów w kosmos. Ciekawość i ludzka, wręcz pierwotna, potrzeba ekspansji (i krwiożercza chęć likwidacji innych gatunków :)). No i podsycana właśnie takim pociągiem do tego by wiedzieć i rozumieć jest cała misja zorganizowana przez NASA. Celem jej jest „ogólne zbadanie” Marsa i zaplanowana jest na jeden rok marsjański. Spróbujcie zgadnąć ile to ziemskich dni? Mniej czy więcej? Macie jeszcze chwilę. 687 :)

Take Off

Start miał miejsce w listopadzie roku 2011. Cztery tony żelastwa oderwały się od Ziemi by wyruszyć w ponad ośmiomiesięczną podróż. Sam łazik waży dokładnie 899 kilogramów i to jego lądowanie budziło największe obawy i emocje, ale o tym za chwilę. Łazik Ciekawość jest sześciokołowym pojazdem z oprzyrządowaniem badawczym, ramieniem robota, systemem nawigacji, komunikacji z Ziemią oraz własnym źródłem zasilania. Ot co. Technologia najwyższej próby upchana do najbardziej ergonomicznego kształtu, zorganizowana tak by przetrwać podróż międzyplanetarną, lądowanie i warunki zastane na Marsie. Nie mogę napisać, że technologia użyta w Łaziku jest najnowsza, ponieważ w procesie projektowania i budowania pojazdu należało, w pewnym momencie, określić ostateczne parametry sprzętu, których później nie dało się zmieniać. I tak nasz wysłannik, na Czerwonej Planecie, używa kamer i obiektywów sprzed kilku lat a nie najnowszego goPro w HD :)

    

Touchdown

Po 210 dniach podroży z Ziemi misja na Marsa weszła w decydującą fazę – lądujemy! Samo ‚ustawianie’ do odpowiedniej dla lądowania pozycji zajęło kolejne 45 dni. Został wykonany manewr korekcyjny, ustawiano odpowiednie narzędzia, robiono obliczenia. To był moment krytyczny całej misji. Tyle rzeczy mogło pójść nie tak. Mógł zawiać kosmiczny wiatr, lekko zachwiać całą przesyłką popychając ją na skały. Mógł nie zadziałać jakiś element, jedna pompa się nie uruchomić, jeden kabelek lekko poluzować. Obliczenia, wykonane na długo wcześniej, dużo dalej, mogły okazać się błędne. Łazik mógł wylądować w jakimś zbiorniku wody, zamoczyć się i przestać działać… Żartuję, na Marsie nie ma wody :) A może jest? Obecnie wiemy, dzięki nie komu innemu jak Curiosity, że woda na Czerwonej Planecie kiedyś była.

Na tym wideo możemy zobaczyć jak wygląda cały proces. W jedną minutę.

A tutaj usłyszymy jak emocjonującą i ważną chwilą dla ekipy z NASA był moment lądowania. Nie za wiele na nim widać, trzeba się chwilę skupić i wczuć aby zrozumieć cały proces. Piękna jest jednak ich radość – spełnili swoje marzenie. (proponuję przewinąć do około 2:45)

„Touchdown confirmed. We’re safe on Mars”

Everyday I’m rovin’

No to co potrafi maszyna wysłana kosztem 2,5 miliarda dolarów? Curiosity ma badać powierzchnię Marsa i robi to w następujący, interesujący sposób – łazik laserem roztapia skałę/ziemię/materiał/kosmitę i wnikliwie bada to co podczas roztapiania się wydobywa. Dym, płyn, substancja – Curiosity ma całe spektrum urządzeń, które potrafią przeanalizować każdy aspekt tego co się spod lasera wydobędzie. Przeniosę ich nazwy ze strony NASA oraz wiki, nie umiem tego inaczej opisać, a to brzmi tak pięknie. I tak mamy chromatograf gazowy i spektrometr mas , detektor szerokiego zakresu radiacji, pulsujące źródło neutronów oraz instrument do analiz metodą dyfrakcji i fluorescencji rentgenowskiej. Muzyka dla uszu, prawda? :) Żeby było widać co może łazik, podam jednak funkcje tych urządzeń. Łazik jest dzięki nim zdolny do analizy minerałów, badania promieniowania na Marsie i ustalenia zagrożeń przyszłych misji, poszukiwania wody i lodu oraz chemicznej analizy minerałów, skał i gruntu. Jest też mała stacją meteorologiczną.

Curiosity-Rover-Instruments-PL

No i posiada dwie kamery (tylko 2 megapiksele!) i aparat, których zdjęcia możecie ujrzeć na ich panoramicznych wersjach. Dla mnie to jest emocjonujące. Wiece – są dostępne zdjęcia panoramiczne – 360 stopni – wysoka rozdzielczość, różnych miast. No i to są faktyczne zdjęcia tamtych miejsc. Możemy zobaczyć jak to wygląda, poczuć odległość, trochę złapać klimat tego miejsca. Oczywiście nic nie odda faktycznej wizyty, ale taka wycieczka pozwala rozwinąć trochę wyobraźnię i podróżnicze marzenia. A teraz to samo z Marsem! :D Szczerze, gdy pierwszy raz wpadły mi w ręce te zdjęcia – byłem zdumiony. Byłem zdumiony tym, że mogę to oglądać. Ba! Po prostu się z tego faktu niezmiernie cieszę! :)

Panorama nr 1

Panorama nr 2

Zdjęcie, które jest zajebiste

First_two_full-resolution_images_from_the_Curosity_rover

Wystarczy chwileczkę pogooglować by znaleźć więcej inspirujących zdjęć – link dla Was!

Zdjęcia nie robią najlepszego wrażenia … jeśli nie wiemy (i rozumiemy), że są ZDJĘCIAMI KURDE Z MARSA! :) To coś jak z Hubble Deep Field ;)

Mars One

A teraz opcja dla szaleńców. Mars One to możliwość bycia tym, kto zasiedli Czerwoną Planetę! :) Brzmi nierealnie? Bas Lansdorp uważa inaczej i ma konkretny plan jak tego dokonać :) W latach 2016-2021 będą transportowane surowce potrzebne do zasiedlenia planety a w 2023 polecą tam pierwsi astronauci – docelowo dwudziestu. Co ciekawsze zostaną oni wybrani w formie reality show, gdzie głosował będzie cały świat. Aplikacje zostały niedawno otwarte a cena rejestracji to ledwo 20 baksów. Bilet jest tylko w jedną stronę – nie ma możliwości powrotu na Ziemię.  Interesujące jest, że póki co zgłosiło się tylko dwóch Polaków. Lecz jeden z nich, autor książek science-fiction, stał się całkiem popularny, polubili go organizatorzy, wyrażał już chęć podróży dużo wcześniej i w ogóle chłopak ma szansę tam polecieć. Trzymamy kciuki! :)

Mars Napada

To, że Curiosity pokazuje nam, w bardzo drobnych detalach, jak wygląda Mars, jest urzekające. Prowokuje trochę przemyśleń i pomaga poszerzyć ich horyzonty. W końcu gdy mówimy o eksploracji kosmosu, to nie zatrzymujemy się na lądowaniu na Księżycu i sondach Voyager, które opuściły już Układ Słoneczny – na zawsze. Teraz przenosimy się na Marsa, teraz nasz umysł potrafi sobie przypomnieć (nawet nie tyle co wyobrazić!) jak powierzchnia Marsa wygląda i zgadywać co się może czaić za następnym wzniesieniem. A jak już pozgadujemy, to Curiosity tam powoli dojedzie i zrobi dokładne zdjęcia. Kosmiczna miazga!

Tylko, żeby nie wyszło z tego coś niespodziewanego – nie chcemy najazdu kosmitów! ;)

 

kacper