Na bosaka

Zdjęcie1853To był niesamowity miesiąc. Muzyczny, Tripowy, Zaskakujący, Szalony Sierpień! :D Tyle się działo, że całkowicie zrezygnowałem z pisania na bloga. Zdecydowałem się nie zmuszać do tego, oderwałem się od kabla i była to świetna decyzja. Miesiąc przerwy dobrze mi zrobił, ale dziś, pierwszego września, mimo trudności z zabraniem się do pisania na nowo, czytacie ten wpis. I szykujcie się na kolejne. Blog umarł?! Nic bardziej mylnego! :) Byłem w tym prawdziwym wtripie, w tym niewirtualnym wtripie, bez .pl na końcu. W tym wtripie, którego bezpardonowo będę zawsze wielbił najbardziej i ponad wszystko! :)

W tym, o którym traktuje przecież ten blog :)

Wrzesień

Ale wakacje się skończyły. W nocy jest już całkiem zimno, o 21 jest już ciemno, a ostatnio nawet spadający, czerwony, zwiędły liść wleciał mi na twarz. Nie ma co się dołować, walić w żałobne dzwony czy witać jesień ‚usprawiedliwioną’ depresją. Wiem, że wiele osób we wrześniu planuje jeszcze jakieś wycieczki i wojaże, korzystając z posezonowego charakteru tego okresu lata i nie będzie uczciwe z mojej strony ‚zamykanie’ wakacji, pożegnanie się z nimi czy nakręcanie smutnej atmosfery. No ale wrzesień to już niewątpliwie ten mniej lubiany miesiąc :) Tym bardziej, że jak patrzę teraz za okno – wieje, pochmurno i szarawo.  Nielubiany również ze względu powrotu do szkoły, sesji poprawkowej i powrotu na ‚stare’ tory życia :) Przynajmniej ja to tak odbieram. No a tutaj znowu poprawki, sprawy odłożone ‚na po wakacjach’ no i… przygotowania do Erasmusa :) Hm, może ten miesiąc nie jest jednak taki smutny? :D W sumie to tęsknię już za Krakowem, (kontra)bandą znajomych, tymi domówkami, wyjściami ‚na jedno piwo’, trochę bezcelowymi gadkami o uczelni i problemach z nią związanych. Za Hejnałem, za Grodzką, za barami, z których ciągle nie wyklarował się żaden mój ulubiony, za niektórymi mieszkaniami i ich atmosferą. Za desperackimi próbami pogodzenia się z przymusem powrotu na uczelnię, za długie, bezskuteczne próby łatwej adaptacji na nowo w książki, wykładowców, ksero notatek i grupowego maila… :) Hm, może jednak wrzesień to całkiem spoko miesiąc? :) Może ja się z wrześniem tak naprawdę bardzo lubię? :D

 

Zdjęcie1581

Zdjęcie1598

Sierpień

Dobra, ale spójrzmy wstecz. Co się mianowicie działo w tym całym sierpniu? Miał być muzyczny, a wyszedł jeszcze ciekawszy :) Ok, zacznijmy od tego, że rzeczywiście naoglądałem, nasłuchałem i nagrałem się tyle muzyki w tak krótkim czasie, że ciągle to przetwarzam. Co najlepsze – muzyki w każdej postaci. Grałem z kumplem w garażu, grałem kilka dni w centrum Berlina na ulicy, grałem na flecie w górskim tipi w środku nocy, pod przepiękną Drogą Mleczną. Miałem okazję spotkać się z Owsiakiem, być na scenie podczas koncertu Anthraxu, zobaczyć turboprzerewalacyjny duet Gooral+Mazowsze, skakać do srogiego bitu (bardzo elektro-Woodstock w tym roku był :P)  i zobaczyć trzeci raz Kusturicę. Następnie bardzo zawiodłem się na koncercie System Of A Down by po kilku dniach nie móc uwierzyć co można wyczyniać z duetem audio i wizja na koncercie Watersa (absolutne melting, blowind and raping mind show). I w efekcie popłakać się na tym koncercie. Na sam koniec zahaczyłem o Cieszanów Rock Festiwal gdzie praktycznie podwoiłem ilość (i wartość) zobaczonej w ostatnim czasie muzyki – kilkanaście rewelacyjnych koncertów, totalne zauroczenie najcięższym metalem na żywo i możliwość popijania piwka z mniej znanymi muzykami ze sceny alternatywnej, która pozwalała na zobaczenie grających zespołów z najbliższego bliska :)

Muzyki najadłem się naprawdę tyle, że leżę i kwiczę z tego przyjemnego bólu jaki towarzyszy beztroskiemu przejedzeniu się najlepszymi i ulubionymi daniami. Czego chcieć więcej?! :) Niczego. Jestem naprawdę szczęśliwy tym jak potoczył się ten miesiąc :D

Zdjęcie1978

Na bosaka

Wiecie co było jeszcze wspaniałe? Łażenie na bosaka. Prawie non stop. To jest najlepsza rzecz na świecie. Taka jest moja konkluzja. Od teraz jest to w TOP5 moich ulubionych czynności. Wydaje mi się, że zawsze było, tylko sobie tego nie uświadamiałem. Od teraz jestem świadomym bosostopowiczem (bosołażaczem?)! Jest mnóstwo zalet takiej decyzji, oczywiście poza ograzmiczną niemalże przyjemnością! :D Naturalna akupunktura, wzmocnienie stóp, każorazowa poprawa krążenia, wzmacnianie układu odpornościowego (tak, tak), naturalny masaż stóp, automatyczna relaksacja organizmu czy tego chcemy czy nie. Do tego pozafizyczne aspekty jak zwiększenie wrażliwości, wzmożenie uwagi na szczegóły (oj tak :P) czy nowe znaczenie słowa ‚stąpać twardo po ziemi’. Nie wierzycie? Polecam spróbować póki czas ;)

To był też miesiąc lekko survivalowy, co również bardzo mi się podobało. Mniej więcej połowę noclegów spędziłem pod namiotem. 4 razy rozbijałem się w nielegalnym miejscu, co wzmagało adrenalinę, bo dwa razy naprawdę nieciekawie – odkrycie namiotu kończyłoby się na pewno wezwaniem policji. Co ciekawsze obydwa te razy towarzyszyły mi intensywne burze, w tym raz waliło piorunami tak mocno, że autentycznie się bałem a serce waliło mi tak, że mogłem go sobie spokojnie posłuchać :) Dwie noce w górach w schronisku – jedna na podłodze w stołówce, druga pod gołym niebem. I właśnie ta noc pod gwiazdami wygrywa w moim prywatnym plebiscycie na najpiękniejszy moment tych wakacji. Nie do opisania. Spędziłem również bardzo ‚ciekawą’ noc na Dworcu Centralnym :)

Zdjęcie1784

Zdjęcie1793

Będzie ciekawiej!

Działo się. No a to oznacza dwie rzeczy – ciekawe wpisy pojawią się na blogu :) Opiszę Wam to wszystko, porozwijam te tematy i rozkminy, podzielę się wrażeniami i spostrzeżeniami. Dodatkowo będzie kilka zmian i ulepszeń na blogu – trzeba iść do przodu! :) Przerwa była też po to, by spojrzeć na to wszystko na nowo :)

Zdjęcie1977

Druga rzecz, a ona będzie towarzyszyć każdym ciekawym przeżyciom – będzie jeszcze ciekawiej! :D Zawsze mam takie nastawienie. Zajebisty sierpień?! To co? Reszta miesięcy do końca roku jest skazana na niepowodzenie? No way! Trzeba bawić się dalej, brać energię z przeszłych, wspaniałych i motywujących wydarzeń, by móc przekuwać ją w kolejne inspirujące momenty, tak, by mieć z tego niesamowitą radochę, którą dla odmiany – wykorzystamy dalej, przy kreowaniu jeszcze większej radochy! Proste?  To naprawdę może być proste!

To jest proste! :D

Wrześniu – bring it on! :)

 

 

kacper

 
  • o-o! Chodzenie na boso – uwielbiam. jak tylko mogę, to chodzę boso. Szczególnie po trawie. Zielona trawa pod stopami – coś niesamowitego :).