Slagsmålsklubben

Siemanko, dziś na rożen weźmiemy grupkę sześciu chłopaków ze Szwecji, którzy bawiąc się śmiesznymi dzwiękami, tworzą świetną i solidną muzykę. Zespół ten to znany-nieznany Slagsmålsklubben i możecie już się zaczynać uczyć tej nazwy bo nie jest ani łatwa, ani nie zasługuje na zapomnienie. :) Gotowi na przejażdżkę?

slagsmalsklubben-live7ien-0310Nasi gentelmeni

Najpierw małe story, bez tła historycznego nic nie ma sensu i się bez niego nie ruszamy, mam nadzieję,  że już to wiecie. :)

Nie pamiętam jak ich poznałem. To było chyba kilka lat temu, kiedy wyzbyłem się muzycznej ksenofobii i przestałem odrzucać wszystko co nie było zagrane w latach 60, nie miało w nazwie Floyd albo Zeppelin i otworzyłem się na nowe gatunki… Nie będę ukrywał, byłem strasznie zatwardziałym muzycznie gościem, naprawdę nie dopuszczałem do siebie wielu gatunków, nawet jak coś było dobre, to jeśli nie było „classic rockiem” – miało małe szanse na sukces w mojej głowie. Na szczęście to się zmieniło już dawno temu, uwolniłem się z tej głupiej zbroi i zauroczony, początkowo przez Prodigy, odkrywałem cały ocean nowej muzyki – elektroniki! To było tak piękne, tak świeże, nagle miałem przed sobą szereg artystów, którzy są w stanie zaoferować mi takie rzeczy, że nawet mi się nie śniły takie cuda, a teraz miałem to wszystko na wyciągnięcie ręki. Od nowa i od zera.

2800029Panowie przy pracy
(nie Prodigy :D)

Pomagał mi last.fm (kiedyś więcej o nim napiszę) – katowałem jak oszalały Prodigy (ach, są dobzi!) a last.fm zbierał statystyki i polecał mi podobnych artystów. Swoją drogą poznałem tak MNÓSTWO niesamowitych zespołów, last się rzadko myli i mogę śmiało powiedzieć, że przez 3-5 lat odkrywałem muzykę w 90% dzięki niemu.

Prodigy oswoiło mnie z elektrycznym tematem – miało to coś, miało porządne pierdzielnięcie, moc, przemyślane kawałki i wieloletnią sławę. Jednym słowem – gwiazda. Ale ja się czułem jak undergroundowy odkrywca, badacz, który z łażenia po górach przerzucił się na podziemne jaskinie i każda nowa jama, mimo wielu lat przygód, jest czymś absolutnie nowym i ekscytującym. I tak podchodziłem do każdego zespołu, który oferował coś nowego – yeah, wygrzebałem to! Znalazłem! Mogę teraz testować, badać, oceniać. Siedzieć po nocach i porankach i smakować, podniecać się zastanymi widokami i… szukać dalej! Młodość, świeżość, ekscytacja! Love it! Muzyczne wtripie po całości. :D

I podczas którejś ponownie zarywanej nocki, odkrywam tytułowy Slagsmålsklubben. I zmiękłem. Czegoś takiego jeszcze nie było. 8-bitowa muzyka! Wesoła, beztroska, jak z Pegasusa. Bezpardonowa możnaby rzec. PO-RĄ-BANA! Kto tak gra?! Słuchasz, śmieje Ci się ryj i chce się tańczyć. Coś świetnego, jest tak kolorowo i radośnie, że ciężko usiedzieć. Karuzela kręci się tak szybko, że chce się rzygać. Jest cudownie! :)


Pierwsza próbka - piękny kawałek, podoba się praktycznie wszystkim :D 
(na końcu 2 minuty ciszy ;)

Ale chłopaki nie grają sobie z przypadku. Czuć w tych kawałkach muzyczny talent. Przemyślane i rozbudowane kompozycje. Ktoś tam pewno po szkole muzycznej jest, bo za dobrze to brzmi czasami. Jest kilka naprawdę mocnych kawałków, dojrzalszych i „na poziomie”. Takich gdzie nagle wchodzi np. nostalgia i strach i nie można już rzec, że to takie beztroskie popierdółki. To już muza po całości – przemyślane melodie, dłuższe i skomplikowane kompozycje i pełnoprawne, dorosłe przejażdżki. Ale to już każdy musi odkryć i doszukać się sam, podrzucam niżej i taki materiał. Ale ja chłopaków bardzo podziwiam i szacunek mam wielki, właśnie przez to, że potrafią zagrać na naprawdę wysokim poziomie. Dobzi muzycy, nie  jakieś tam chłopaczki. ;)

Najbardziej znane ich dzieło. Z bardzo     ciekawym teledyskiem, nie przegapcie!
(a cała playlista to jest ich najlepszy album - Boss for the Leader)

Co więcej, szukałem więcej 8-bitowej, beztroskiej muzyczki. Dużo tego niby jest, ale nic nie dorasta do pięt prezentowanym dziś Szwedom. Serio. Są najlepsi. :)


I jeszcze jedna z moich ulubionych szalonych przejażdżek! :)

Komu mało to polecam jeszcze utworki – Pälsmästaren, Kasta Sten czy Den Officiella Os-Lĺten. Wszystkie dobre a i jest tego oczywiście więcej!

I co sądzicie o takich wygłupach? ;)

PS. A nazwa zespołu to ze szwedzkiego po prostu Fight Club. :)

 

kacper